O świńskiej grypie i bombie witaminowej, filmach i rewolucji seksualnej 2009-11-07 17:42:32

Dopadło mnie jakieś przeziębienie. Jak na razie domowe sposoby, połączone z apapem i polopiryną, rutinaceą w końskiej dawce i chlorochinaldin dają pewne efekty. Funduję sobie bombę witaminową, dodatkowo okraszoną miodem, cebulą, czosnkiem i chrzanem. Jeśli do poniedziałku to wszystko nie postawi mnie całkiem na nogi, wybiorę się do lekarza.

 

czytogrypa
(test na: www.czytogrypa.pl)

 

Chrum, chrum, na szczęście to nie świńska grypa ;))

Ostatnie tygodnie minęły strasznie szybko. Czas goni i jakoś nie ma kiedy usiąść i napisać notki. Bo albo praca i praca, albo praca i przychodzi do mnie M. Oglądamy filmy, słuchamy reggae i eksperymentujemy w kuchni – naleśniki z mięsem, placki ziemniaczane (extended version) z grzybami i sosem słodko-kwaśnym, albo praca i totalne rozleniwienie. Przyszła jesień, zmiana czasu, mniej światła, ciepłe kluchy, ciepłe kapcie.

"my się nie chcemy bić my się chcemy całować a jeśli bomba to tylko witaminowa a jeśli rewolucja to tylko seksualna a jeśli tęsknota to tylko chwilowa taka na moment na sekundę"

 

Manifestacja

W międzyczasie byłem dwa razy na Śląsku i spotkałem się ze znajomymi. Przypadkiem w roli fotografa-reportera znalazłem się w Bytomiu podczas protestu przeciwko tworzeniu getta. Nie solidaryzuję się z jakąkolwiek organizacją czy partią polityczną, jednak wyrażał poparcie dla protestu i idei, która mu przyświecała.

 

manifestacja

Więcej zdjęć tutaj.

Dodatkowo była okazja spotkać się z kuzynem i jego żoną u babci. Rzadko się widujemy, ale można by to zmienić. Z kumplami jak zwykle wypad na coś z procentami. Po drodze była też impreza u Maćka, zakrapiana czystą i dobra pizza.

We wszystkich świętych znów Bytom, stare miejsca, cmentarze i znicze. 

"i tam zwykle chichraliśmy się w głos kiedy rosa łaskotała nas po stopach podsadzałem cię wtedy na wiśnię i stamtąd strzelaliśmy do wron a pestki to była nasza broń pestki to była nasza broń a pestki to była nasza broń a dom to schron był nasz bo gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam"

 

Z pamiętników kinomaniaka...

Z filmów, które widziałem w ciągu ostatnich tygodni:

Czas cyganów – po prostu klasyk. Pośmiać się, zrozumieć sytuację, uronić łezkę i powiedzieć: po prostu coś magicznego i pięknego jest w filmach Emira Kusturicy.

Serafina – ciekawa opowieść o malarce, odkrywaniu pasji, pomocy innych, nadziei, niespełnionych marzeniach...

Wojna polsko-ruska – matriksowaty. Takie określenie pojawiało się w recenzjach i trudno się z tym nie zgodzić. Książkę czytałem już parę ładnych lat temu, więc teraz nie mogę napisać zbyt wiele. Na pewno sporo scen odwzorowanych niemalże dokładnie, plastycznie jak to było opisane u Masłowskiej, podobnie sobie niektóre wyobrażałem czytając książkę. Może gdyby nie ten grunt w postaci książki, film wydawałaby się totalnie schizowaty, dziwny, maksymalnie pokręcony, jak dla mnie niezłe kino po prostu wyróżniające się, po prostu inne od reszty polskich smutnych dramatów bez happyendu. Świetna gra aktorska dziewczyn. Rola Borysa po prostu 

33 sceny z życia – „to przejmująca i bardzo osobista opowieść o doświadczeniu, jakim jest śmierć bliskiego członka rodziny. O tym jaki ma to wpływ na rodzinę, jak dekonstruuje i bezpowrotnie zmienia życie wszystkich osób”. Smutny film.

Jasne błękitne okna - o przyjaźni, kłamstwie, dzieciach, o życiu, chorobie i śmierci. Momentami śmieszny, zaskakujący, ale także i smutny.

Adrenalina 2 - nie jest to ambitne kino, ale obejrzałem i miałem niezły ubaw po ciężkim tygodniu. Dużo krwi, strzelania i „napierdalania”. Do filmu muzykę napisał Mike Patton z Faith No More.

Next – kolejny film o ratowaniu świata przez superbohatera, który dodatkowo widzi kilka minut z przyszłości i jest w stanie zmienić bieg losu. Można zobaczyć, w ramach odskoczni od wiru pracy.

Niczego nie żałuję – Edith Piaf Ciekawy film biograficzny o Edith Piaf. Trudno się nie zgodzić z jednym z komentarzy na filmwebie: „Dla mnie Edith Piaf to przede wszystkim cudowna kobieta, miała ogromne serce, była bardzo wrażliwa, ufna, skromna miała w sobie tyle miłości do ludzi, świata, muzyki, życia, że trudno to pojąć (szczególnie gdy zna się jej bolesne doświadczenia). (…) imponuje mi jej brak manier i wybuchowość, bo żyła w czasach gdy wszystkie gwiazdy były tak nienaganne że aż sztuczne. Edith była sobą, była ordynarna, dziecinna, była wielką artystką bez kreacji, bez premedytacji.”

Bruno – smutna opowieść o... no własnie o czym? o kolesiu, który nie jest przystosowany do życia w społeczeństwie? Innym, chwilami nieodpowiedzialnym, a może po prostu chorym? Satyra, prześmiewczość, dużo sarkazmu, sporo momentów niesmacznych, czy wręcz obleśnych. Za dużo wibratorów i innych gadżetów, gadania o seksie analnym i mało śmiesznych wstawek, które nudzą i zniechęcają. Z dużą dozą cierpliwości trzeba dotrwać do końca, bo po paru momentach pojawia się pytanie: czy oglądać ten film do końca? Pewne rzeczy można zrozumieć, do pewnych trzeba mieć dystans. Do tego przejaskrawionego filmu trzeba mieć raczej to ostatnie. I nie wnikajmy tu w polską mentalność, poprawność polityczną. Myślę, że film miał wywołać kontrowersje i szok przez co twórcom nabić po prostu kasę. Dziwię się, że Bono i Sting pojawili się w końcowej piosence... hmmm, kasa?

W kolejce do zobaczenia czekają filmy: Rewolucja seksualna, Ptasiek i Woodstock

Muzycznie u mnie ostatnio:

  1. Ocean – Cztery
  2. Happysad – Mów mi dobrze
  3. Renton - Take-off
  4. Miles Davis - E.S.P

 



Dodaj komentarzkomentarzy: 3

  • Ynez
  • kod: krwix. bać się? (-;
  • 2009-11-22
  • 21:13:12
  • 89.78.193.153
Elo. Tak jeszcze chciałam napisać że niedawno szliśmy sobie z Kolegą - parę tygodni temu - wzdłuż plaży w Orłowie, jakiś tydzień po tym strasznym sztormie co to się tu przydarzył. I ja mówiłam że jakbyś był z nami, to albo zostałbyś aż do zmroku, tyle fotek byś narobił... albo znów by Ci się aparat rozładował.
Tomek! Cała plaża poprzegradzana upadłymi drzewami, przejście ze Wzgórza do Orłowa to jak jakaś przygodówka, z kolejnymi levelami gry... I te porozwalane klify, potrzaskany piaskowiec, odsłaniający przekroje przez kolejne warstwy - brzegi ostre, poszarpane - kamienie, piach, glina, błoto - szary-żółty-biały-czarny-rudy - odjazd! I morze. I gałęzie i pnie, między którymi trzeba się przedzierać. I korzenie, tkwiące nadal w ziemi, wyrwanej razem z nimi. O do diabła!
Wczoraj już nie było tak fajno, ale nadal jest prześlicznie. Klif jednak robi wrażenie - chociaż to tylko taki niewielki piaskowy porośnięty lasem kawałek brzegu...
  • Ynez
  • 2009-11-20
  • 18:37:06
  • 89.78.193.153
Aha, a jeszcze co do notki sprzed paru tygodni. Moim prywatnym zdniem to że się pamięta wszystkie sny, to wcale nie jest dobry objaw. No chyba że nazywasz się Mendelejew alb Bohr (-;

Sen to coś jak pranie świadomości i oczyszczanie pamięci z rzeczy niepotrzebnych, obciążających ją, jak grudki błota. Jeśli pamiętasz - nie jeden czy dwa, ale wszystkie sny, to znaczy że pranie było nieskuteczne, a Ty nie śpisz prawidłowo. Czyli najpewniej za mało. Albo zbyt nerwowo.

Mam nadzieję że już Ci przeszło (-;
  • Ynez
  • 2009-11-20
  • 09:23:54
  • 109.107.16.254
ja też chcę placki ziemniaczaaane!!!

Strona główna